Five Senses Gdańsk
SPA Five Senses w Gdańsku, fot. Five Senses w Gdańsku

Godzina prawdziwej ciszy w środku miasta? W Gdańsku to możliwe

Trójmiasto żyje szybko – praca, korki, telefon, który nie przestaje wibrować. Coraz częściej szukamy więc miejsc, w których można na chwilę zniknąć. Jednym z ciekawszych adresów na tej mapie jest Five Senses Float Spa: gdańskie spa z dwiema lokalizacjami, które od ponad ośmiu lat specjalizuje się w czymś, czego większość z nas nigdy nie próbowała – floatingu.

Unoszenie zamiast scrollowania

Floating to sesja w specjalnej kabinie wypełnionej wodą z solą Epsom o tak wysokim stężeniu, że ciało samo unosi się na powierzchni – trochę jak w Morzu Martwym, tylko w komfortowych, prywatnych warunkach. Brak bodźców z zewnątrz sprawia, że mięśnie rozluźniają się całkowicie, a mózg zwalnia do fal charakterystycznych dla głębokiej medytacji. Efekt? Wyraźna redukcja stresu (spa przywołuje badania mówiące o spadku kortyzolu nawet o 32%), ulga w bólach kręgosłupa, lepszy sen i solidna dawka magnezu, który podczas sesji wchłania się przez skórę. Jedna sesja trwa co najmniej godzinę – godzinę bez powiadomień, rozmów i pośpiechu. Można floatować także w duecie.

Dwa salony, dwa charaktery

Pierwszy salon Five Senses działa we Wrzeszczu, na Garnizonie – to od niego wszystko się zaczęło. Drugi, nowszy i większy, powstał w centrum: spa Gdańsk Śródmieście mieści się na osiedlu Brabank nad Motławą, kilka kroków od starówki. Zaprojektowano je jako miejski azyl – miejsce, do którego wpada się po pracy albo w środku intensywnego dnia, żeby na godzinę czy dwie zupełnie zmienić rytm. Prywatne gabinety i kameralna atmosfera sprawiają, że nawet w środku sezonu nie ma tu tłumu.

Nie tylko floating

W obu lokalizacjach zespół doświadczonych terapeutów wykonuje masaże oparte na autorskich technikach – głębokie rozciąganie, kołysanie, aromaterapia – od klasyki, przez masaże antystresowe pleców, karku i głowy, po wielogodzinne pakiety dla dwojga. Hitem jest kobido, japoński masaż twarzy nazywany niechirurgicznym liftingiem: 80 minut intensywnej pracy na tkankach głębokich, drenażu limfatycznego i akupresury, po których twarz wygląda na wypoczętą i wyraźnie młodszą.

Atutem Śródmieścia jest strefa saunowa z autorskimi rytuałami – ceremonie z saunamistrzem, rytuał kontrastów ciepło–zimno czy rytuał ziołowy odbywają się na wyłączność, maksymalnie w trzy osoby. To saunowanie bliższe medytacji niż basenowemu tłokowi.

Dla kogo to miejsce?

Profil gości jest szerszy, niż podpowiada wyobraźnia: obok osób szukających klasycznego relaksu regularnie pojawiają się tu biegacze i triathloniści regenerujący mięśnie po startach, osoby z bólami kręgosłupa od pracy biurowej, przyszłe mamy korzystające z floatingu i masaży dla kobiet w ciąży, wreszcie pary, które zamiast kolejnej kolacji wybierają wspólny zabieg. Prywatne gabinety i indywidualne podejście sprawiają, że każda z tych grup znajduje tu swój rytm.

Dobra wiadomość dla spontanicznych: wizyty nie trzeba specjalnie planować ani się do niej pakować. W obu salonach na gości czekają wszystkie niezbędne akcesoria i kosmetyki – od ręczników po środki do pielęgnacji – więc na floating czy masaż można wpaść dosłownie „z marszu”, prosto z pracy albo w przerwie między spotkaniami. To detal, ale właśnie takie detale decydują o tym, czy regeneracja faktycznie wejdzie w rytm tygodnia, czy na zawsze zostanie w kategorii „kiedyś się wybiorę”.

Sprawdzony adres

O poziom usług najlepiej pytać gości: ponad dwa tysiące opinii z maksymalną średnią mówi samo za siebie. Wizytę rezerwuje się online – pełną ofertę obu salonów spa Gdańsk publikuje na swojej stronie – a masaż, floating czy rytuał saunowy można też podarować w formie voucheru. To pomysł na prezent, który w Trójmieście sprawdza się o każdej porze roku.

Artykuł sponsorowany

Popularne artykuły